Martinskie Hole
7.04.2013 r.
Małą Fatrę przecina malowniczym przełomem rzeka Wag dzieląc ją na Krywańską Fatrę z najwyższym szczytem Wielkim Krywaniem 1709 m.n.p.m. i Luczańską Fatrę z Velką Luką 1476 m.n.p.m.
We wrześniu 2012 r.zauroczeni Małą Fatra, cudownymi widokami z Wielkiego Krywania postanowiliśmy tym razem wyruszyć na jej południową stronę Luczańską Fatrę. Początek kwietnia wszyscy pytają gdzie ta wiosna!! I tak w pełni zimy wyruszyliśmy wczesnym rankiem duża grupa ( dwa autokary) z PTTK "Chałupa", naszym celem Velka Luka 1476 nm.n.p.m.. Po około 3 godzinach jazdy, po drodze widzieliśmy zwiastuny wiosny ,gromadka bocianów na łące skulonych z zimna na jednej nodze.Wysiadamy w dzielnicy miasteczka Martin zwanej Podstrane.Podchodzimy pod wyciąg krzesełkowy, którym mamy zamiar wyjechać na Martinskie Hole.
Wyciąg nie przejawia jakiegokolwiek życia. Już parę lat nieczynny. Trudno pogoda dobra,nie pada, słońce wprawdzie nie świeci ale jest w miarę ciepło temperatura na pewno na plusie. Skręcamy w prawo za żółtymi znakami na zbocze wznosząc się stromo leśną drogą.Jest bardzo ślisko idziemy samym poboczem. Droga za znakami żółtymi raz wznosi się stromo w góre to znów łagodnieje.
Bardzo dużo serpentyn, które można ominąć przechodząc przez skróty.
Często z góry zjeżdżają na nartach więc uwaga jest wskazana. Idziemy cały czas lasem, czasem jakiś punkt widokowy na zbocza górskie i przeświecające przez drzewa budynki miasteczka Martin.
Po około 2,5 godzinnej wędrówce las rzednie a na polanach widać wyciągi, trasy narciarskie i zabudowania górskich hoteli.
Jesteśmy na Martinskich Holach.
Martińskie Hole 1250 m.n.p.m. to obszar rozległych górskich łąk, jedno z większych centrów narciarskich na Słowacji.Na stokach Vielkiej Luki wiele wyciągów narciarskich i liczne o różnej trudności trasy narciarskie.Wchodząc na rozległą polanę ostatni po prawej stronie duży drewniany budynek to Chata Martinskie Hole.
Odwiedziłam wiele górskich schronisk, tutaj wyjątkowo ciepła atmosfera, była muzyka, tańce itp.
Tak spodobało nam się, że zrezygnowaliśmy z wyjścia na Velką Lukę, może i dobrze bo widoczność ze szczytu była zerowa i na trasie bardzo dużo śniegu, niektórzy z większą wagą zapadali się po biodra.Około godz.15.00 schodzimy do autokaru. Kolejny cudowny dzień spędzony na szlaku.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz